wtorek, 14 listopada 2017

Mrozi krew w żyłach. Sebastian Fitzek, "Pasażer 23"

   Wierzycie w opisy na okładkach? Ja nie zawsze. Tym razem jednak hasło „ta książka zmrozi twoje serce” nie było ani trochę chybione. 

Sebastian Fitzek, "Pasażer 23" thriller, zaginięcie, samobójstwo, książka, powieść psychologiczna, recenzja



Troszkę o fabule.

   Martin Schwartz kilka lat temu stracił żonę i jedynego syna. Zginęli na oceanie śmiercią tragiczną i nieoczekiwaną. Nadal niemogący pogodzić się z tragedią detektyw zostaje wezwany na okręt, którym jego rodzina wyruszyła w ostatni rejs. Jego zadaniem będzie rozwikłanie zagadki tajemniczych zaginięć pasażerów statku. Tajemniczych tym bardziej, że nagle jedna z rzekomo martwych już osób, właśnie powróciła. 


Problematyka. 

   Fitzek nie boi się trudnych tematów. Sięga po te najbardziej kontrowersyjne i chwała mu za to. Wiadomo przecież, że problem o którym się nie mówi wcale nie znika z powodu tego, że zamiata się go pod dywan. Spotkałam się ze zdaniem, iż będący osnową powieści temat molestowania dzieci przez ich matki jest niesmaczny, nie na miejscu. Ktoś nawet stwierdził, że pisarz na cierpieniu dzieci próbował zbudować popularność. Ja nie jestem tego zdania. Sądzę, że należy obalać tabu, żeby uczynić społeczeństwo świadomym pewnych patologii, o których czasem trudno mówić. Jeśli literatura może być jednym ze środków ku temu, niech więc nim będzie. 

   Kolejny mocny temat w powieści Fitzka, to zaginięcia na oceanach. One również są zagadnieniem, które spowija milczenie. Rzeczywiście tak jest, że na wodach giną ludzie. Na ogół przypisuje się im śmierć samobójczą, a jednak… Nie wszystkie te śmierci są takie oczywiste, a rodziny zaginionych walczą o prawdę z armatorami. W Internecie znajdziecie mnóstwo materiałów na ten temat, czasem porusza go nawet prasa. Niestety, to wcale nie umniejsza skali tego niepokojącego zjawiska. 

Moje wrażenia. 

   To moje pierwsze zetknięcie z prozą Sebastiana Fitzka i przyznać muszę, że jestem pozytywnie zaskoczona. Po tej niepozornej powieści w smutnej, szarej okładce nie spodziewałam się aż tak mocnych wrażeń. Książka ta skradła mi jeden wieczór, a właściwie dosłownie go wyrwała, jako że nawet na minutę nie byłam w stanie oderwać się od czytania. Nasilenie emocji i umiejętnie podsycane napięcie przykuło mnie na dobre do tej lektury. Poziom adrenaliny w jej trakcie jeśli opadał, to tylko na sekundy, gdyż „Pasażer 23” to powieść, w której zaskakujące i dość brutalne zdarzenia następują jedno po drugim. Z tego powodu , oraz ze względu na poruszaną problematykę, mogłabym nawet określić tę książkę mianem pozycji dla czytelników o mocnych nerwach. 
  Jedyną rzeczą, jaka nie do końca mnie przekonała w utworze Sebastiana Fitzka, była budowa postaci. Co prawda dowiedziałam się sporo o głównym bohaterze, a jednak chyba nie aż tyle, ile bym chciała. Nadal mam pewne uczucie niedosytu, zwłaszcza, że Schwartz- detektyw i psycholog- to postać, o której można było napisać więcej i bardziej zgłębić jej historię. To samo dotyczy postaci drugoplanowych, które co prawda różniły się charakterologicznie dosyć mocno, a jednak brak mi rozbudowanego tła ich losów, by rzeczywiście zrozumieć ich motywacje. 

Coś na zakończenie. 

   Mimo iż „Pasażer 23” nie jest powieścią idealną, zapewnił mi doskonałą rozrywkę i naprawdę porywające wrażenia. Dla każdego, kto lubi się bać, a w literaturze szuka dreszczu adrenaliny, ta książka to strzał w dziesiątkę. Z czystym sumieniem ją Wam polecam. Jestem również ciekawa Waszej opinii o tej książce. Jeśli ją czytaliście, lub znacie inne pozycje jej autora, nie wahajcie się wyrazić własne zdanie. Z przyjemnością je poznam. 


Tytuł: „Pasażer 23”
Tytuł oryginału: „Passagier 23”
Autor: Sebastian Fitzek
Tłumaczenie: Barbara Tarnas
Wydawnictwo Amber
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 350



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!