poniedziałek, 6 listopada 2017

Chłodno i straszno... Paweł Kornew, "Śliski."

Paweł Kornew, "Śliski"  recenzja Fabryczna Zona, Pogranicze, Książka, Literatura



Ta sporych gabarytów powieść to moje dopiero drugie podejście do tego, co oferuje Fabryczna Zona. Jako całkowity żółtodziób, poznaję jej fantastyczne uniwersa metodą „na macanego”, a moje wybory co do lektur, to kwestia raczej przypadku. I taki przypadek sprawił właśnie, że przyszło mi poznać „Śliskiego”. Dziwne to spotkanie, zacząć serię wcale nie od jej pierwszej części. Ale można i tak. I na dodatek, można się w tym zatracić.



Wyobraź sobie, że budzisz się obolały w topniejącej od letniego słońca śnieżnej zaspie. Twoje ciało stopniowo ożywa z letargu, krew zaczyna krążyć po ciele żwawiej. Poruszasz się, mimo szpilek bólu w odrętwiałych kończynach. I nagle sobie uświadamiasz, że nie wiesz, skąd się wziąłeś w tych zwałach śniegu. Co więcej, nie pamiętasz, co działo się z tobą przez ostatnie pół roku. Jesteś Sopel, więcej nie wiesz nic. Twój instynkt nakazuje ci szybko zmiatać z tego miejsca, więc ruszasz tam, gdzie możesz być bezpieczny- do Fortu. Lecz Fort też już nie jest taki, jakim go zapamiętałeś. Teraz jest miejscem walk o władzę, miejscem, gdzie rządzą narkotyki (lub ci, którzy chcą je wyplenić), miejscem, gdzie alchemiczne artefakty to towar pierwszej potrzeby. Zanim zdążysz nadziwić się wszystkim zmianom, Fort upomni się o ciebie. Fort nie zapomina. Nagle wszyscy się tobą interesują. Nagle wszyscy czegoś od ciebie chcą. Dostajesz kilka propozycji „nie do odrzucenia.” Musisz na szali postawić własne życie. I wiesz, że to dla ciebie zbyt wiele. Musisz uciec. Lecz to ani bezpieczne, ani proste. Spróbujesz?


Chwila, w której Sopel, zwany również Śliskim, wstaje na nogi z wielkiej zaspy, staje się początkiem dosyć ciekawej opowieści. Co prawda nie takiej z akcją mknącą niczym schodząca z gór lawina, a jednak trudno odmówić tejże historii mocy wciągania czytelnika w wir niekiedy dziwnych zdarzeń. Swoisty miszmasz przygody i refleksji, jaki serwuje Paweł Kornew na kartach swojej książki, sprawia, iż czyta się ją z głębokim zaciekawieniem. Fakt, wydarzenia nie mkną jedno za drugim, jak galopujące konie. Poprzeplatane są obserwacjami zmian w Forcie, refleksjami nad stanem Przygranicza, nad zmieniającymi się realiami.


Wszystko to obserwujemy oczami Śliskiego, prowadzeni pierwszoosobową narracją, która nie pozwala nam się znudzić długością opisów, czy też przemyśleniami nad kondycją społeczeństwa zamieszkującego mroźne tereny. Umiejętne prowadzenie narracji dodaje dramatyzmu rozterkom głównego bohatera, a także jego dociekaniom na temat tego, co zatarło się w jego pamięci. Co więcej, patrzeć na świat z perspektywy Śliskiego, to także uczestniczyć z nim w akcji, to czuć grozę czyhającą zewsząd w tym świecie pełnym magii i tajemniczych sił, to także zrozumieć motywacje podejmowanych przez niego działań.


Świat przedstawiony na kartach powieści obfituje w nadrealne zjawiska, straszy stworami z piekła rodem, ale zarazem jest tak dopracowany, tak skrupulatnie przemyślany, że nie zawodzi w nim logika. Tak, jesteśmy w stanie uwierzyć we wszystko, co w warunkach tego dziwnego świata się dzieje. Wierzymy także postaciom, które autor umiejętnie zbudował. Nie da się ukryć, że każdy osobnik jakiego spotykamy, to osoba z krwi i kości. Nie ma tu ludzi znikąd. Każdą postać Kornew wprowadza w konkretnym celu i każdej nadaje indywidualny rys charakterologiczny, osobistą   (lub grupową, „w zależności od przynależności”) motywację, często zazębiającą się, lub stającą w kontrze motywacjom innych postaci.  Mnie taki świat przekonuje, choć nigdy w życiu nie chciałabym się w nim znaleźć.


Majstersztyk- to jedno słowo przychodzi mi na myśl, kiedy mam dokonać oceny tej powieści. Wierzcie mi, wszystko mi w niej zagrało, chociaż w kręgu Przygranicza orientacji do tej pory nie miałam żadnej. Fakt, przez trzecią część powieści musiałam się nieźle nagłowić, by odnaleźć się w nowych realiach, ale gdy już wciągnął mnie ten świat, nie byłam w stanie się z niego wynurzyć. Z mocnym postanowieniem powrotu tam, odkładam „Śliskiego” na półkę, szczerze zachęcając do jego lektury. Jestem pewna, że wpadniecie w nią jak w bezdenną kałużę. Jeśli nie porwie was akcja, schwyci was czar słowa pisanego, którym pan Kornew operuje jak Śliski nożem.


Tytuł: „Śliski”
Tytuł oryginału: „Скользкий”
Autor: Paweł Kornew
Tłumaczenie: Rafał Dębski
Wydawnictwo Fabryka Słów
Rok wydania: 2017
Liczba stron 656




Recenzja we współpracy z portalem Sztukater.pl

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!