poniedziałek, 9 października 2017

Violetta Domagała, "Zamordować dziecko"

     Sierpniowe popołudnie. Siedzę w ogrodzie, sącząc kwaśną wodę z lodem. Zachodzące słońce przypieka policzki. Dojrzewające pomidory kuszą zapachem. I czytam. Zabijam ten letni klimat nową powieścią.


Violetta Domagała, "Zamordować dziecko" recenzja, powieść, książka, literatura skandal, dzieciobójstwo


Wiecie doskonale, że nie boję się brutalnych scen, ani też trudnych tematów. Dlatego bez oporów sięgnęłam po książkę „Zamordować dziecko” Violety Domagały. Dzieciobójstwo to odważny temat, jednak dotychczas nie spotkałam go w literaturze popularnej. Tym bardziej byłam zaciekawiona świeżą lekturą, co jednak nie znaczy, że się nią zachwyciłam. Nie ma tak łatwo.

 


         Krótko o fabule


Mamy w powieści pani Domagały dwie historie. Pierwsza to sceny z życia Giseli- Żydówki, która wydać ma na świat nowe życie. Byłoby pięknie, gdyby nie to, że wszystko dzieje się w Auschwitz. Dziecko i tak skazane jest na śmierć, więc położna namawia matkę, by je zabić, nim dorwą się do niego nazistowscy „lekarze”. Na pocieszenie opowiada Giseli o losach Elżbiety z Turwii, która za czasów Jagiellonów popełniła podobny czyn. I to jest właśnie druga historia, a zarazem najdłuższy wątek w całej powieści. Dominuje nad tym obozowym zdecydowanie. A szkoda, moim zdaniem.

Problematyka


Jak już wspomniałam, akcja powieści osnuta jest wokół kwestii dzieciobójstwa, jego przyczyn oraz następstw, w tym nieuchronności kary. Istotnym zagadnieniem jest również przemoc i pogarda, oraz całkowicie podrzędna rola kobiet wobec mężczyzn. Fakt, w książce odnajdujemy ten temat osadzony w dawnych czasach, co nie zmienia faktu, że krew się w człowieku burzy na tę niesprawiedliwość.
Nie da się ukryć, że pisarka- debiutantka wykazała się sporą odwagą odwołując się do tak poruszającej i budzącej kontrowersje problematyki. I całkiem nieźle z nią sobie poradziła. To na plus, a co dalej?

 Kogo spotykamy?


W Auschwitz postaci jest niewiele- to oczywiście Gisela, położne, SS-mani i w tle inni więźniowie, gdzieniegdzie tylko wspomniani. W czasach jagiellońskich bohaterów jest już więcej. To Elżbieta, jej siostry, skatowana matka i ojciec-oprawca, a także cały przekrój społeczny postaci takich jak chłopi, właściciele ziemscy, sędziowie. Jest również kat. Bogactwo postaci nie idzie jednak za ich wielopłaszczyznowością. Są to bohaterowie czarno-biali. Zero niuansów. Albo są dobrzy, albo skrajnie źli. Nie za dobrze, prawda?

Moje wrażenia.


Powiem Wam szczerze, temat powieści mnie chwycił. Pomysł na fabułę wydał mi się frapujący, a problematyka istotna na tyle, by zamknąć ją na kartach powieści. Niestety, tu kończą się moje zachwyty, ponieważ natrafiłam na wiele bolesnych dla czytelnika niedociągnięć.
Pierwsze, co trzasnęło w mój umysł z siłą kowalskiego młota, to dialogi. Sztuczne, odrealnione, jakby wyciągnięte z teatralnej sceny, bez związku z rzeczywistą komunikacją międzyludzką. Do tego niezbyt udane stylizowanie języka na historyczny. Nie udało się. No cóż…
Podobnie rzecz się ma z językiem całej powieści. Fakt, zdania zapisane przez pisarkę mają sens oraz piękną formę. Jednak w pewnym momencie budzą znudzenie, układając się w ciągnące się opisy i nieistotne dla treści dywagacje. Co więcej, odbijają się na tempie i wiarygodności akcji. To wszystko „siada”. W sytuacjach skrajnych, dynamika powieści jest zerowa. To burzy naturalność przedstawianych wydarzeń. Sprawia, że dalsze czytanie idzie naprawdę opornie.
O bohaterach już pisałam, jest ich wielu i stanowią przekrój społeczny swoich czasów. Nie są jednak wiarygodni przez sztuczny podział na zupełnie dobrych i całkowicie złych. Zabrało to im cały realizm, a w ten realizm bije również sztuczność języka, jakim się postaci posługują. Ponadto, bohaterowie wypowiadają osądy, np. religijne, które choć kontrowersyjne, nie stają się zarzewiem żadnej polemiki. Ubolewam nad tym, bo właśnie ożywione dyskusje, zamiast rozwlekłych opisów, mogłyby tchnąć w powieść odrobinę życia. Niestety, nic z tego.

 


         I tak na koniec…


Wypunktowałam sporo słabych stron powieści, ale przypominam, że ma ona i mocne- już sam temat jest przecież interesujący. I dlatego sądzę, że jeśli już książkę tę czytać, to właśnie dla tematu.
Być może już czytaliście „Zamordować dziecko”. Jeśli tak, podzielcie się opinią. Może spojrzę na tę powieść z innej perspektywy?


Tytuł: „Zamordować dziecko”
Autor: Violetta Domagała
Wydawnictwo Novae Res
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 434

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!