niedziela, 9 kwietnia 2017

Zombie vs. ZOMO. Robert J. Szmidt, "Szczury Wrocławia. Chaos"

Robert J. Szmidt, "Szczury Wrocławia. Chaos"

Historia o zombie? Nie, to nie dla mnie! Tak właśnie myślałam, zanim jakiś czas temu wpadła w moje ręce pierwsza powieść z nieumartymi w rolach głównych. Potem wciągnął mnie serial the Walking Dead, a jeszcze zanim na niego trafiłam, zgłębiłam wierzenia i legendy, leżące u podstaw popularności żywych trupów w popkulturze. I teraz już na pewno wiem i przyznaję się do tego bez bicia- sięgnę po każdą książkę o zombiakach, jaka tylko znajdzie się w zasięgu mojego wzroku! Pewnie nie zawsze będę zadowolona, a przynajmniej nie tak, jak tym razem… Chcecie wiedzieć więcej? A więc wybierzmy się we wspólną podróż do czasów PRL. Apokalipsa zombie w Polsce? O tak! Bójcie się!
 


Rok 1963. Wrocław zamiera, rażony epidemią czarnej ospy. Chorzy i poddani kwarantannie umieszczani są w zamkniętych izolatoriach. Sytuacja wydaje się być pod kontrolą, gdy pewnego dnia z okna szpitala wypada siostra Młocicka. Pielęgniarka ginie na miejscu. Zaraz, zaraz… Ginie? Jej głowa zwisa pod dziwnym kątem, jakby oddzielona od kręgosłupa, jej nogi - połamane jak zapałki. A jednak… Młocicka wstaje!  Wstaje i żąda krwi! Wkrótce do siostry dołączają podobne stwory. Z każdym dniem ich hordy rozrastają się w zastraszającym tempie. Szwadrony ZOMO, wspierane przez siły wojskowe, nie są w stanie opanować fali zagłady. Wrocław w niej tonie. Czy tylko Wrocław?


No, co za powieść! Niesamowite, dramatyczne, momentami pełne humoru,  połączenie realiów Polski Ludowej z motywem zombie apocalypse robi ogromne wrażenie! Zawrotne tempo akcji sprawia, że trudno się doczekać każdej wolnej chwili, jaką można by poświęcić lekturze kolejnych rozdziałów. Bohaterowie? Mnóstwo ich! (Fani Roberta J. Szmidta z pewnością słyszeli o ponad dwustu ochotnikach, których nazwiska autor nadał postaciom uśmiercanym w „Szczurach Wrocławia”.) Szmidt celowo nie wyróżnia żadnej z postaci, nie czyni nikogo bezdyskusyjnym protagonistą utworu. Zapewnia nam za to możliwość śledzenia kilku „wiodących” bohaterów, dając nam  wielopłaszczyznową perspektywę wydarzeń rozgrywających się w skażonym mieście. Skutkiem tego zabiegu, poznajemy świat komunistycznych układów i układzików, zakrapianych alkoholem popijanym wśród kolesiostwa, któremu w pierwszej kolejności oferuje się miejsca w schronach. Autor wiedzie czytelnika poprzez uliczki Wrocławia, pozwalając nam  podejrzeć, jak płynie życie (a raczej jego resztki) w izolatoriach, internatach i szpitalach. Zaglądamy do knajp oczekujących na dostawy nielegalnie pędzonego alkoholu, poznajemy też bimbrowników- niby działających poza prawem, a jednak coś ci włodarze miasta przecież popijają… Taki klimat.



Wróćmy jednak do zombiaków… Ich pojawienie się w mieście to nie tylko zaskoczenie, ale i wyrok, jako że wojsko ani milicja ani trochę nie radzą sobie z pozbyciem się nieumarłych. A oni sami… Gwarantują mieszkańcom Wrocławia śmierć brutalną i krwawą, aczkolwiek w pewnym sensie odwracalną. Skąd ci wszyscy odmieńcy? Czy to zaraza zrzucona przez kapitalistów? A może jednak katolicy mają rację, wierząc w zmartwychwstanie? Myli się ten, kto sądzi, że łatwo znaleźć odpowiedź na te pytania. Mylnie też przyjąć, że zginie tylko Wrocław. Otwarte zakończenie powieści sugeruje, że jeszcze sporo będzie się działo. Kiedy? Nie wiem, ale czekam. Nabór bohaterów do kolejnej części „Szczurów…” nadal otwarty.


Nie zaskoczę Was, Kochani. Przecież to jasne, że wsiąkłam w tę historię po uszy! Czy polecam, to również oczywiste. Cieszę się niezmiernie, że na polskim rynku wydawniczym pojawiła się tak porywająca historia o zagładzie nadciągającej zza światów. Niecierpliwie czekam na jej kontynuację, a tymczasem... Fear the Walking Dead!


PS. Zachęcam Was do odwiedzenia oficjalnej strony „Szczurów Wrocławia”. A jeśli szukacie czegoś w podobnym klimacie, proponuję sięgnąć po „Pierwsze dni” Rhiannon Frater oraz ich kontynuacje. Łakomych wiedzy zachęcam zaś do przeczytania „Żywych trupów. Prawdziwej historii zombie” Adama Węgłowskiego. Miłej lektury!



Tytuł „Szczury Wrocławia. Chaos”

Autor: Robert J. Szmidt

Wydawnictwo Insignis

Rok wydania: 2015

Liczba stron: 542




   Za emocjonującą lekturę dziękuję pewnej Przemiłej Osobie, która poleciała i pożyczyła mi swój egzemplarz „Szczurów Wrocławia”. Dziękuję po tysiąckroć! ;)



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!