poniedziałek, 20 marca 2017

Na kły i pazury...James Patterson, Michael Ledwidge, "ZOO"

J. Patterson, M. Ledwidge, "ZOO"


Jackson Oz już od dawna przeczuwał, że ze środowiskiem naturalnym dzieje się coś złego. Zauważał zachwiania równowagi ekosystemów, wyłapywał informacje o nietypowych zachowaniach zwierząt. Jego głos był jednak głosem wołającego na pustyni. Nikt nie potraktował poważnie jego ostrzeżeń, co więcej, kariera naukowa Oza poważnie ucierpiała w skutek jego domniemań. Tak jednak było tylko do czasu… 


Pewnego słonecznego dnia dochodzi do tragedii w jednym z hollywoodzkich ogrodów zoologicznych. Lwy zagryzają swojego opiekuna i wyrywają się na wolność. Wkrótce ich śladem idą kolejne zwierzęta, zarówno te dziko żyjące, jak i domowe pupilki. Świat zaczyna pogrążać się w chaosie, gdy okazuje się, jak niewielką siłą dysponuje człowiek w starciu z potęgą natury. Czy rodzaj ludzki przetrwa to nierówne starcie? Czy cywilizacja ma szansę w boju, w którym śmierć niosą szpony i kły?

"Gdzieś w głębi duszy wciąż wierzę, że da się odwrócić losy świata. Jeszcze nie wiem jak, ale tego dokonamy. Nie ma większej siły we wszechświecie od odporności psychicznej człowieka w połączeniu z jego intelektem" (J. Patterson, M. Ledwidge, "ZOO")

Choć jestem świadoma popularności Jamesa Pattersona, „ZOO” to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością, w tym przypadku wspomaganą piórem Michaela Ledwidge’a. Po książkę tę sięgnęłam w momencie, gdy potrzebowałam wciągającej lektury, nad którą niekoniecznie musiałabym łamać sobie głowę. Przyznam szczerze, że „ZOO” te warunki spełniła. Zarówno tematyka powieści- apokalipsa nadciągająca ze strony świata przyrody- jak i ukryte za nią, proekologiczne przesłanie, znakomicie wpisały się w obszar moich zainteresowań. Pomysł oparcia fabuły na zagrożeniu czyhającym na naszą cywilizację ze strony „braci naszych mniejszych” uważam za znakomity. Niestety, autorzy nie w pełni poradzili sobie z tą, dającą duże możliwości, koncepcją.  Uważam, że tak dobry temat mógł zostać opisany bardziej dosadnie, drobiazgowo, a nawet bardziej krwawo. Zabrakło mi odczucia realnej grozy, które powinno pojawić się w trakcie tego typu lektury. Nie było dreszczyku niepokoju, choć tego właśnie oczekiwałam. Akcja powieści rzeczywiście mnie wciągnęła, kilka wydarzeń nawet zaskoczyło, a jednak nie mogę powiedzieć, żebym była usatysfakcjonowana dziełem duetu Patterson- Ledwige. Jestem przekonana, że koncept powieści zasługuje na większe rozbudowanie. Wręcz żal mi, że interesująca idea nie została okraszona równie ciekawym wykonaniem, że utonęła w opisach militarno- politycznych przepychanek, zamiast oddać dramat jednostek i społeczeństw walczących o przetrwanie.


„ZOO” nie do końca spełniło moje oczekiwania. Co prawda, odnalazłam w tej powieści rozrywkę idealną na wolny wieczór, jednak nadal czuję niedosyt spowodowany zbyt pobieżnym potraktowaniem tematu przez autorów. Chciałabym więcej: więcej treści, więcej emocji, a biorąc pod uwagę lekkość piór pisarskiego duetu, nawet więcej stron. Czy polecam tę książkę? Oczywiście, jeśli potrzebujecie lekkiego thrillera dla zabicia czasu. Jeśli zaś szukacie mocniejszych wrażeń, spokojnie obejdziecie się bez tej powieści.


Tytuł: „ZOO”
Autor: James Patterson, Michael Ledwidge
Tytuł oryginału” ZOO”
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawnictwo Albatros
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 383



  

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!