czwartek, 8 września 2016

Lód i ogień? Woda! George R. R. Martin, " Ostatni rejs Fevre Dream"

 George R. R. Martin, " Ostatni rejs Fevre Dreams"


   George’a R. R. Martina przedstawiać nie muszę. Wszyscy znamy go, jako autora genialnej sagi „Pieśni lodu i ognia”, o której dwóch częściach- „Grze o tron” i „Starciu królów” - miałam okazję ( i przyjemność) już pisać na blogu. „Pieśń lodu i ognia” przyniosła Martinowi światową sławę, jednak niewielu wie, że spod pióra tego pisarza wyszło kilka powieści, klimatem odbiegających zupełnie od opowieści z Zachodnich Królestw. Dzisiaj pragnę Wam przedstawić książkę nawiązującą do twórczości Marka Twaina, a także Brama Stokera. Ciekawi? Zatem zapraszam do lektury!



   Kapitan Abner Marsh stoi u kresu swej żeglarskiej kariery, kiedy na swojej drodze napotyka niezwykłego człowieka. Nieznajomy proponuje Marshowi spółkę, dzięki której gwiazda kapitana ma szansę na nowo rozbłysnąć na firmamencie gwiazd Missisipi. Wkrótce majestatyczny parowiec „Fevre Dream” wyrusza w pierwszy rejs. Przygoda, chwała i zaszczyty wydają się być dla starego kapitana na wyciągnięcie ręki. Jednak tajemniczy wspólnik wzbudza zaniepokojenie załogi statku. Jego dziwaczne zwyczaje, sekretne zniknięcia i nocny tryb życia, wywołują ponure skojarzenia. Ile w nich jest prawdy, a ile szaleństwa? Czy zbrodnie znaczące rzeczną trasę „Fevre Dream” to dzieło przypadku, czy ...żądzy nieumarłych?

„ Podanie głoszą, że byliśmy dzikusami, sprytnymi, nagimi zwierzętami, stanowiącymi z nocą jedność, szybkimi, zabójczymi i cieszącymi się swobodą. Długowieczni w porównaniu do innych zwierząt, niemożliwi do zabicia, byliśmy mistrzami, panami wszelkiego stworzenia. Tyle nasze podania. Wszystko, co chodzi na dwóch lub czterech nogach, pierzchało przed nami w trwodze. Wszystko, co żyje, było dla nas źródłem pożywienia. Za dnia sypialiśmy w jaskiniach, całymi stadami, całymi rodzinami.

   Nocą władaliśmy ziemią.” (G. R. R. Martin, „Ostatni rejs Fevre Dreams”)


   Jak to u Martina: genialnie poprowadzona narracja, pierwszorzędnie zbudowane postaci oraz misterna pajęczyna wątków i tajemnic. „Ostatni rejs Fevre Dreams” zabierze was w podróż śladami Marka Twaina i… zabije grozą porównywalną do przerażenia, jakie wykreować potrafi sam Stephen King. Wspomniałam Brama Stokera, więc na pewno już wiecie, że na pokładzie parowca będą wampiry, lecz niekoniecznie takie, jakie gościły do tej pory na kartach powieści.. Zero strachu przed krzyżem, lustrem, czy święconą wodą. Za to apetyt...nieposkromiony! Atmosfera, jaką udało się stworzyć Martinowi, zasługuje na pełne uznanie. Każdy z pewnością da się uwieść aurze tajemnicy, stopniowo narastającego zagrożenia...czasem nawet romantyzmu. Smaczku powieści dodają konflikty, targające od wewnątrz strukturą świata nieumarłych. Walka człowieka o przetrwanie, a także tęsknota za niezrealizowanym marzeniem- czegóż chcieć więcej? Cóż można dodać? Martin zachwyca, rozkochuje w swojej prozie i… mam nadzieję, że nie przestanie pisać.


  Fani „Gry o tron”, a także laicy w temacie twórczości Martina- „Ostatni rejs Fevre Dream” zasługuje na zaszczytne miejsce w Waszych biblioteczkach!


Tytuł: „Ostatni rejs Fevre Dream”
Autor: George R. R. Martin
Tytuł oryginału: „Fevre Dream”
Tłumaczenie: Robert P. Lipski
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Rok wydania: 2010

Liczba stron: 587

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!