poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wywiad z panią Wandą Szymanowską

Wywiad z panią Wandą Szymanowską


Każdy, kto choć od czasu do czasu zagląda na tego bloga, wie doskonale, że powieści pani Wandy Szymanowskiej trafiły ostatnio do grona moich ulubionych. W ramach akcji #czytamcopolskie mieliście już okazję zapoznać się za recenzjami „Zielonych kaloszy”, „Niebieskichsandałów” oraz „Czerwonych szpilek”, wcześniej zaś zrecenzowałam dla Was „Lardżelkę”. Kim jest pani Wanda Szymanowska, wiecie już z poświęconego jej artykułu. Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z pisarką. Mam nadzieję, że zaprzyjaźnicie się z panią Wandą, a jej odpowiedź na ostatnie pytanie wprawi Was w doskonały humor- tak, jak było w moim przypadku. A więc zaczynamy!



Książki lubię: Wspólnym mianownikiem Pani powieści jest bijący z ich kart optymizm. Czy w życiu prywatnym towarzyszy Pani podobna pogoda ducha? Jeśli tak, to skąd czerpie Pani tę moc wiary w lepsze jutro?

Wanda Szymanowska: Tak. Mam bardzo pogodne i optymistyczne usposobienie. Nawet w najtrudniejszej sytuacji potrafię zachować pogodę ducha. A życie nie było dla mnie łaskawe. Często waliło po gębie. Jestem zaprawiona w bojach, można powiedzieć.

Książki lubię: Słyszałam kiedyś stwierdzenie, że „kobieta kobiecie wilkiem”. Nie da się ukryć, że wśród kobiet często rodzi się zazdrość, a niekiedy zawiść. Dlaczego tak się dzieje? Co jest tego przyczyną? Jaka jest Pani opinia na ten temat?

Wanda Szymanowska: Sądzę, że zawiść i zazdrość to nie są przypadłości typowo kobiece. Te uczucia równie dobrze znane są męskiemu światu - w myśl zasady, że sukces bliźniego bardziej boli niż własna klęska.

Książki lubię: Bohaterka trzech Pani książek, Antonina, jest prawdziwą damą. Dba o wygląd, odpowiednie maniery, pięknie się wysławia i wystrzega wulgaryzmów. Obecnie trudno spotkać tak dobrze wychowane kobiety. Zdarza się też, że przedstawicielki płci pięknej swym zachowaniem dalece odbiegają od przyjętych norm obyczajowych. Co, Pani zdaniem, jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Czy „prawdziwa dama” to już relikt dawno minionych lat?

Wanda Szymanowska: No właśnie! Z tym byciem damą to jest prawdziwy ambaras. Młodym kobietom wydaje się, że tylko ładny wygląd predestynuje je do tego tytułu. A to dopiero uwertura. Dama nie rozmawia przez telefon w miejscu publicznym, nie zachowuje się głośno, nie ściąga na siebie na siłę uwagi, poprawnie mówi po polsku, potrafi się zachować we wszystkich sytuacjach. Tak więc powoli prawdziwa dama staje się reliktem.

Książki lubię: Jako osoba notorycznie rzucająca palenie, muszę zapytać o Pani stosunek do papierosów. Zauważyłam, że Pani bohaterki od czasu do czasu „puszczają dymka”. Czyżby w ten sposób demaskowały Pani skłonność do nikotyny?

Wanda Szymanowska: Jest Pani bystrą obserwatorką i mogłaby konkurować z Sherlockiem Holmesem. Tak. Jestem palaczką i bez papierosa nic mądrego nie jestem w stanie wymyślić. Nigdy nie próbowałam rzucić palenia i nie zamierzam rzucać. W tym względzie mogę się porównać do Marii Czubaszek i Joanny Chmielewskiej.

Książki lubię: Katarzyna Bonda wydała całkiem poczytny poradnik dla przyszłych pisarzy. W „Maszynie do pisania” twierdzi, że rola weny twórczej w procesie tworzenia powieści jest znacznie przeceniana. Pani Bonda stawia na ciężką, skrupulatnie zaplanowaną pracę, poprzedzoną rzetelnym zbadaniem tematu. A jaka jest Pani opinia? Czy wystarczy efektywna technika, by stać się dobrym pisarzem? A co z muzą, z natchnieniem?

Wanda Szymanowska: Uważam, że natchnienie, a raczej impresja niezbędna jest poetom. Ja natomiast nie mam skłonności do liryzmu, więc poezji nie tworzę i nie zamierzam. A z weną to bywa różnie. Są takie dni, że pisanie idzie mi bardzo sprawnie i są takie, że ciężko złożyć jedną stronę, ale niezależnie od tego, codziennie siadam do pisania o określonej godzinie i odchodzę od biurka po kilku godzinach. Nie poddaję się i pracuję według swojego planu.

Książki lubię: A teraz pytanie krótkie. Pani ulubione książki to…?

Wanda Szymanowska: Głównie ulegam tzw. okresowym fascynacjom literackim, np. jakiś czas temu czytałam głównie literaturę amerykańską, potem polską obyczajówkę, niezmiennie od lat jestem zafascynowana tematyką islamską. Bardzo lubię polskich klasyków reportażu: Szczygła, Tochmana, Kalwasa.
Przyznać się muszę też, że sięgam po książki źle napisane, żeby wiedzieć jak nie pisać i po książki bardzo dobrze napisane, by wiedzieć jak należy pisać.

Książki lubię: Pani wielbicieli, w tym i mnie, na pewno nurtuje pytanie, czy planuje Pani napisanie ( i wydanie) kolejnych powieści?

Wanda Szymanowska: Na koniec września szykuję niespodziankę dla moich czytelników. Na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Mogę jedynie powiedzieć, że nie będzie to powieść.
Kolejnej powieści obyczajowej należy spodziewać się dopiero wiosną – jak sądzę. Chyba, żeby gwiazdy wyjątkowo mi sprzyjały, to może na początku przyszłego roku.


Książki lubię: Dziękuję za szczere odpowiedzi. Czekam niecierpliwie na wrześniową niespodziankę!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!