poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Wehikuł czasu. Łukasz Szopa, "Fioletowy plecak i trzy herbaty"

Łukasz Szopa, "Fioletowy plecak i trzy herbaty"




Poczęstuję Was dzisiaj herbatą, lecz aby ją wypić musicie wykonać kilka czynności. Po pierwsze, wyłączcie komputer. Po drugie, wyciszcie telefony. Po trzecie, przypomnijcie sobie, nie tak odległe, lata dziewięćdziesiąte. Czy pamiętacie, jak wolni byliśmy, gdy nasze życie nie było uzależnione od ciągłej obecności nowinek technologicznych? Czy przypominacie sobie telefony na kartę lub żetony? Kto z Was, zamiast maila, wysyłał z wakacji kartki do znajomych? Cofnijcie się teraz w czasie jeszcze dalej. Może zdarzyło Wam się stać od rana w kolejce po papier toaletowy, który właśnie „rzucono” do sklepu? Być może przechodziliście przez bazar, gdzie sprzedawcy zza wschodniej granicy oferowali tanie alkohole? Teraz, gdy już jesteście myślami ponad dwadzieścia lat temu, usiądźcie wygodnie i poczęstujcie się herbatą.



Trzy herbaty i trzy długie podróże: herbata zielona, sączona w drodze przez Kirgizję i Kazachstan; herbata owocowa, w wędrówce przez Syberię ku stepom Mongolii; herbata czarna w ryzykownej przeprawię przez niespokojne rejony Armenii i Gruzji. W plecaku bielizna, paszport i zapas chińskich zupek. Ruszamy zatłoczonym pociągiem przez poradzieckie republiki, by zakosztować życia prostego, lecz pełnego przygód. Życia, które oferuje niezapomniane widoki i ryzyko deportacji z powodu braku wiz. Doznajemy niepokoju o dobytek, ale i gościnności płynącej od napotkanych przypadkowo tubylców. Przydaje nam się znajomość języka rosyjskiego oraz odwaga, pozwalająca zwiedzać odległe krainy bez telefonu i GPS. Rozglądamy się, aby doświadczyć przemian ustrojowych, których ślady nosi zarówno architektura, jak i mentalność mieszkańców nowych republik. Pijemy wódkę, by uczcić niepodległość. Wódkę za urodziny, wódkę za podróż. I herbatę, na zaleczenie migreny. Smakujemy arbuzów, świeżego chleba, raczymy się szaszłykami, wdzięczni za hojność i uśmiech, którego nie brak, mimo że w portfelu pusto. Pozostają wspomnienia i refleksja, że nie minęło wiele czasu, a nasze życie przybrało zupełnie inny kształt. Czy lepszy?

Przysiada się do mnie. Milczymy, jest to rozmowa bez słów. Nie pyta ani o drogę, ani o cel, ani skąd jestem, nie opowiada nic o sobie ni o klasztorze. Przypominają mi się podobne spotkania w Uzbekistanie i Mongolii- duchowny islamski niemal natychmiast wciągnął nas wtedy w rozmowę, w dysputę, i bez przerwy rozmawiał. Mnich buddyjski w Erdeni Cu prowadził konwersację grzeczną, przyjazną, lecz oszczędną i ograniczającą się do rzeczy powierzchownych, jak okolice i nasze pochodzenie, nie poruszając ani słowem tematów wiary czy religii. Ten ogranicza się do minimum. Albo do najważniejszego: milczenia, napoju, miodu, chleba, krzesła, cienia. Z początku, przez kilka momentów, irytowało mnie to, myślałem, że daje tym do zrozumienia, że nie jestem tu jako turysta czy obcokrajowiec dobrze widziany. Lecz gdy obserwuję go dalej, jak po prostu siedzi sobie obok mnie, popijając własną herbatę (już stała), patrząc to na mnie, to na mur obok nas, to na niebo, drapiąc się w długą szaro- czarną brodę, czuję, że uważa, że tak najlepiej. Nie pytać, nie trwonić słów.” (Ł. Szopa, „Fioletowy plecak i trzy herbaty”)


W wielkim plecaku Łukasza Szopy wyszperałam ciepłą refleksję o przemijaniu, o ciągłej zmianie, jakiej podlega świat, a także i my. Mimo braku fotografii z podróży, bez trudu wsiąkłam w odtworzony z pamięci świat. Sugestywne opisy i naturalna biegłość autora w posługiwaniu się słowem pisanym pozwoliły mi głęboko doświadczyć przeżyć podróżnika. Ta literacka wyprawa w przeszłość była dla mnie w pewnym sensie przeżyciem mistycznym. Wprowadziła mnie w nastrój błogiego spokoju, ukojenia. Zaspokoiła moją ciekawość nowych doznań, zaś szczególną uwagę wzbudziło we mnie spotkanie z buddystami, których religia mnie od dawna fascynuje.


Herbata pita w różnych zakątkach świata niesie ze sobą nowe smaki. Skosztujcie jej, jeśli tęsknicie za minionymi latami. Może zechcecie sami spakować plecak i ruszyć w nieznane? Nie zapomnijcie wziąć ze sobą dobrej książki. „Fioletowy plecak” to na wyprawę pozycja obowiązkowa! Której herbaty zechcecie zatem skosztować?


Tytuł: „Fioletowy plecak i trzy herbaty”
Autor: Łukasz Szopa
Wydawnictwo Novae Res
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 506


Za podróż wehikułem czasu dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


Książka bierze udział w wyzwaniu "W drodze".




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!