sobota, 9 lipca 2016

Bookhaton Lato 2016. Adam Bahdaj, "Wakacje z duchami"

 Adam Bahdaj, "Wakacje z duchami"


Wakacje to czas, który chętnie poświęcamy słodkiemu lenistwu, choć to też dobry moment na remonty lub robienie konfitur. Jedni zatem odpoczywają, inni pracują, niektórzy zaś pakują walizki i ruszają w świat. Choć w porze letniej lubimy się błogo zrelaksować, w głębi duszy marzymy o zapierających dech w piersiach przygodach, jakie moglibyśmy wspominać latami. Wielu z nas o takich przeżyciach śni od dziecka. Cóż zatem stoi na przeszkodzie? Plecak na ramię i w drogę!



Trzej przyjaciele z warszawskiej Woli, Paragon, Mandżaro i Perełka, spędzają wakacje w leśniczówce nieopodal jeziorka. Z powodu braku internetu, którego w latach sześćdziesiątych przecież nie było, muszą wymyślić sobie jakieś ciekawe zajęcie. Jako że chłopcy z Górczewskiej nie są w ciemię bici, postanawiają pójść w ślady Sherlocka Holmesa i zakładają Klub Młodych Detektywów. A skoro są detektywi, to muszą być i przestępcy. Dzielni chłopcy na pewno wkrótce ich zdemaskują, w gruncie rzeczy przecież demaskują każdego, kogo spotkają: malarzy, profesorów, a nawet duchy nawiedzające pobliskie ruiny. Gdy do brygady dołącza pulchna Jola, przygoda rozkręca się na całego, akcja mknie, wątki się plączą, a tajemnice mnożą jak króliczki. I tylko jedno jest pewne: pierogi z wiśniami na kolację!

Paragon przystanął. Wolno zwrócił głowę ku zamkowej baszcie. Naraz doznał takiego wrażenia, jak gdyby wrastał w ziemię i stawał się słupem lodu. Włosy zjeżyły mu się na głowie, a na czoło wystąpił kroplisty pot.

Przy akompaniamencie piekielnych jęków na flance baszty ukazała się jasna i zwiewna postać. Jej białe, luźne szaty, przepojone niebieskawym, nieziemskim światłem powiewały na wietrze. Nie szła ani nie kroczyła, lecz płynęła, jak gdyby wiatr lub inne nieokreślone siły przesuwały ją wzdłuż ciemnych murów.” (A. Bahdaj, „Wakacje z duchami”)


Jak ja mogłam, jako dziecko, nie przeczytać tej fantastycznej powieści? No jak? Jest w niej wszystko, czego dziecku do szczęścia potrzeba: wartka akcja, odważni bohaterowie, tajemnice, dobry humor. Dla dorosłych też znajdzie się coś dobrego, a mianowicie niesamowity klimat lat sześćdziesiątych, pozwalający na sentymentalną podróż w czasy niezdominowane technologią, kiedy czas płynął jakby wolniej, a dzieci bawiły się ze sobą na podwórkach, a nie przed komputerem. „Wakacje z duchami” zachwycają dynamicznym ciągiem wydarzeń oraz pięknem języka, jakim zostały napisane. Smaczku powieści dodaje sielski obraz wsi, w który brutalnie wkradają się mroczne cienie kryminalistów z prawdziwego zdarzenia i duchy, których prawdziwość musicie ocenić jednak sami.

Żeby mnie pchły zjadły, jeśli nie jestem największym tchórzem! - złorzeczył sobie w duchu. -Żeby mnie dzięcioły zadziobały! Żeby mi włosy między zębami wyrosły!” (A. Bahdaj, „Wakacje z duchami”)


Choć Adam Bahdaj w roku 1961 pisał tę powieść z myślą o młodych czytelnikach, jestem żywym dowodem na to, że może ona zafascynować i dorosłych ponad pół wieku później. Nie mogłam oderwać się od tej książki i żałuję, że w młodych latach popełniłam literacki grzech, nie czytając jej. Nie popełnijcie podobnego zaniechania!


Tytuł: „Wakacje z duchami”
Autor: Adam Bahdaj
Wydawnictwo Literatura
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 253



Książka bierze udział w 





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!