środa, 27 lipca 2016

Będzie się działo. Joanna Jax, "Długa droga do domu"

Joanna Jax, "Długa droga do domu"



  Któż z nas nie lubi podróżować? Wycieczki wzbogacają nas w nowe doświadczenia, pozwalają oderwać się od codzienności i dobrze się bawić. Jednak jest coś takiego w naszej naturze, co każe nam pod koniec wyprawy z nutką tęsknoty wspominać własne cztery ściany. Pakujemy więc walizki i ruszamy w drogę powrotną. Mamy szczęście, jeśli wracamy samolotem, lub rozpędzonym Pendolino. Gorzej, gdy trafi nam się wysłużony, stary wagonik PKP. Kto nim jechał, ten wie...



   Joanna Jax jest autorką wcześniej mi nieznaną. Z czystej ciekawości sięgnęłam zatem po jej najnowszą książkę, „Długą drogę do domu”. Spodziewałam się epickiej opowieści o walce i poświęceniu. O tym, ile jest w stanie zrobić matka, aby odnaleźć swoje jedyne dziecko, które zaginęło bez wieści. To, co otrzymałam w pewnym stopniu spełniło moje oczekiwania, jednak była to męcząca czytelnicza podróż, której końca wypatrywałam niczym zbawienia.

- Nic nie pisałaś, że masz jakieś problemy.

- Jestem w ciąży… z Emmanuelem Spencerem — wyrzuciła z siebie Tosia.
- Z narzeczonym Walerii, z tym gburem i bawidamkiem?
- Noemi nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała.
- Okazał się inny… Noemi, kocham go. Bardzo. I nienawidzę siebie. — Załkała.
- Co na to Waleria? Wiesz, to twoja siostra, ale zawsze była mało zrównoważona. Swoją drogą, byłam szczerze zdziwiona, że ktokolwiek ją chciał… — niemal wyszeptała Noemi.” (J.Jax, „Długa droga do domu”)



   Dosyć majętna rozwódka odnajduje w nowym domu pamiętniki dziewczyny, która spędziła w nim dzieciństwo. Antonina Tańska tuż przed drugą wojną światową wyemigrowała z rodziną do USA. Niesprzyjające okoliczności natury finansowej zmusiły rodziców Tosi do opuszczenia umiłowanego Nowego Jorku, by zamieszkać w Teksasie. Tam Antonina spotkała swoja pierwszą wielką miłość. Szkopuł w tym, że namiętność popchnęła ją wprost w ramiona przyszłego szwagra. Wyrzucona z rodzinnego domu, Tosia wraz z mężem wyruszyła na Kubę, gdzie wkrótce urodziła synka, Alexa. Przystojny mąż okazał się partnerem wiarołomnym i, delikatnie mówiąc, nieuczciwym. Wpędził rodzinę w długi, sam zaś zniknął, a wraz z nim przepadł, jak kamień w wodę, mały Alexander. Zrozpaczona Tosia postanowiła odnaleźć dziecko za wszelką cenę. Angażowała się w walki na Kubie, walczyła w Boliwii, dokonywała zamachów w Europie. Każdy etap swojej walki naznaczyła kolejnymi romansami, z których dwa nazywała nawet miłością. Czy Antonina odnalazła synka? Tego się ode mnie nie dowiecie. Za to powiem Wam, że Joanna od pamiętników z impetem wkroczyła w życie Antosi, aby uszczęśliwić ją na siłę pomóc jej rozwikłać zagadki przeszłości. Co za historia!

Przy stole zrobiło się cicho. Słychać było jedynie tykanie zegara i brzęczenie muchy. Hubert powrócił do spożywania posiłku, po czym mruknął pod nosem:

- No to teraz mamy dwie dziwki w domu.
Antonina siedziała odrętwiała i zastanawiała się, co zrobić.
I gdy doszła do wniosku, że powinna udać się do siostry, rozległo się pukanie do drzwi.
- A kogo to, do cholery, niesie?! - zapytał Hubert, pytająco spoglądając na Antoninę. - Może to Emmanuel przyszedł prosić o rękę kolejnej córki? Widać temu kurwiarzowi jedna to za mało…” (J.Jax, „Długa droga do domu”)

   Joanna Jax wykreowała pełną rozmachu fabułę. Wydarzeń i zakrętów losu jest tu pod dostatkiem. Zmieniają się również miejsca akcji, zaś wszystko, co się dzieje ukazane jest na tle wydarzeń o międzynarodowym znaczeniu. Niemniej jednak, mnogość epizodów nie przekłada się na jakość ich opisów. Wydarzenia następują po sobie tak szybko, że aby oddać ich głębię, opisać je drobiazgowo, autorka musiałaby swej historii poświecić kilka tomów. Ta powieść to raczej skondensowana forma, w której wspomina się krótko o jakimś zdarzeniu, by pędzić pospiesznie do następnego. Niestety, ze szkodą dla fabuły. Co więcej, traci na tym wartość emocjonalna utworu. W zasadzie- w tym szalonym galopie- mnie nie towarzyszyły żadne emocje. Naprawdę, nie współczułam załamanej matce, nie czułam jej porywów serca, bo po prostu nie zdążyłam. Tosia z żałoby wpadła w walkę, zdrada męża bolała ją zaś przez jedenaście zdań. W zdaniu dwunastym rozpinała rozporek przystojnemu Marco. Którego zaraz pokochała, tak dla jasności. Dla mnie to stanowczo zbyt duże tempo.
   Sama Antonina nie zdobyła mojej sympatii, choć była najlepiej nakreśloną postacią. W końcu to jej pamiętnik czytaliśmy wraz z nową lokatorką jej dawnego domu. Tosia dokonywała za każdym razem dziwnych wyborów, powtarzała te same błędy, dając się ponieść emocjom. Nie liczyły się dla niej odczucia innych. Nie myślała o swoich bliskich, gdy raniła swoją młodszą siostrę. No, może trochę myślała, ale i tak zrobiła swoje. Szukała rozgrzeszenia, lecz u mnie go nie odnalazła. Jednak była postać, do której moja antypatia przewyższa nawet tę odczuwaną do Tosi. Joanna, zdradzana żona, która obłowiła się na rozwodzie, wkracza z butami w życie Antoniny. Bez zapytania o pozwolenie szpera w jej życiu, bawi się w detektywa i, o dziwo, nikt nie protestuje! Co więcej, Joanna również odnajduje miłość. Ba! Odkrywa siebie na nowo, odbudowuje wiarę w siebie. To wszystko dzięki mężczyźnie, bo przecież bez mężczyzny to się nie da. Tyle wiemy o Joannie i, widocznie, musi nam to wystarczyć.
   „Długiej drodze do domu” nie można odmówić logicznego splotu zdarzeń, przemyślanego ich powiązania, jak i sensownego rozwiązania. Krótko mówiąc, czego nie skończyła Tośka, to domknęła Aśka. Jest to pewną zaletą książki, choć być może los jest dla Joanny zbyt łaskawy podsuwając jej tropy i środki pomocne w podążaniu za nimi. No i tę miłość. Nurtuje mnie jednak pytanie, czy spotkanie kobiety i mężczyzny zawsze musi oznaczać, że zapałają do siebie uczuciem? To jakby pewne uproszczenie, ale co ja tam wiem…

   Karol Dickens rzekł: Są książki, których grzbiety i okładki stanowią najlepszą ich część”. Powieść Joanny Jax do nich do nich nie należy, bowiem autorce udało się wymyślić fabułę na tyle złożoną, że chętnie widziałabym ją nawet w trzech tomiszczach. Nie mogę jednak zaliczyć tej powieści do grona tych, po które sięgnęłabym jeszcze raz, choć inne powieści pani Jax przeczytam na pewno. Jestem przekonana, że pisarka posiada duży potencjał i sporą sprawność w operowaniu słowem.


Tytuł: „Długa droga do domu”
Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo Videograf
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 438


Za pełną wydarzeń lekturę dziękuję Wydawnictwu Videograf.



Książka bierze udział w akcji





A co Wy sądzicie o „Długiej drodze do domu”? Zachęcam do podzielenia się opinią. A może czytaliście pozostałe powieści Joanny Jax? Jakie były Wasze wrażenia po ich lekturze?






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!