czwartek, 23 czerwca 2016

Ku szczytom gór... Kilian Jornet, "Niewidzialne granice"

Kilian Jornet, "Niewidzialne granice"

Sięgając po „Niewidzialne granice”, oczekiwałam lektury mówiącej o motywacji oraz kolejnych w skazówek jak być wiecznie młodym i zawsze w formie. Na tę myśl naprowadziła mnie wiedza, że autor powieści od lat jest w czołówce światowego kolarstwa górskiego i skialpinizmu. Myliłam się jednak, co wcale mnie oznacza, że się zawiodłam.



Nie mogąc uporać się ze śmiercią przyjaciela, Kilian Jornet ukojenia szuka w tym, co zna i kocha: w ekstremalnych wyczynach sportowych. Podejmuje kolejne wyzwania i wkrótce osiąga uznanie i sławę. Spotyka też miłość. Jednak Himalaje kuszą niezdobytymi szczytami i wkrótce Kilian wyrusza na wyprawę swych marzeń. Czy ziści swój sen? Czy głód i wyrzeczenia nie zniweczą jego planów? Przekonacie się o tym, wyruszając z bohaterem na skuty lodem szlak.


"Przez kilka dni leżałem z gorączką, przykuty do łóżka, ale w miarę jak wracałem do zdrowia, przeziębienie zabierało ze sobą najbardziej bolesne obrazy. Zabrało pamięć o tamtej chwili i zostawiło mi najsłodsze wspomnienia, uśmiechy, rozmowy i lekcje, wszystko, co chce się pamiętać, wspominając przyjaciela. Zapomnienie jest ścianą, którą malujemy; fałdy i dziury nie znikną bez względu na to, ile farby nałożymy; zostaną tylko ukryte,a z czasem sucha farna odpada i na powrót widać dziury. Czas robi z ludźmi to, co lód w górach: powstaje w ciszy, po czym się rozpuszcza." (K. Jornet, "Niewidzialne granice")


   „Niewidzialne granice” to powieść, którą trudno krótko podsumować. Jej ramy wyznaczają sportowe wyzwania, jednak autor daleko wykracza poza tematykę skialpinizmu, ocierając się o refleksje z pogranicza psychologii. Jornet w niezwykle poetycki sposób snuje opowieść o tematach nam nieobcych: miłości, nadziei, bólu i tęsknocie. Doznania, jakimi raczy czytelnika, są jak namacalne, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Zachwyca ona nie tylko malowniczością opisów, którym towarzyszą równie urzekające fotografie, jak i pięknem języka, jakim operuje pisarz. Opowieść Jorneta sprawia, że w duszy czytelnika drgają najczulsze struny. Adrenalina zaś porywa, niczym lawina staczająca się z górskich stoków. Powieść skłania do refleksji i udowadnia, że warto mieć marzenia i po nie sięgać, bez względu na przeszkody.




   Zaskakującym i nowatorskim zabiegiem, jaki zastosował autor w swojej książce, jest połączenie wątku biograficznego, opisującego tragiczne wydarzenia z przeszłości, z fabularyzowaną opowieścią bazującą na wspomnieniach z wyprawy w Himalaje, w której Jornet rzeczywiście uczestniczył. Powieść jest zatem kombinacją autobiografii z beletrystyką. Elementy motywacyjne, jakie w tej lekturze również odnajdziemy, a także rozpoetyzowany język, jakim jest pisana, sprawiają,  że "Niewidzialne granice" wymykają się chęciom przypisania ich do konkretnego gatunku literackiego. Przyznam szczerze, że jest to dla mnie duża zaleta tej pozycji.

  Bardzo gorąco zachęcam do sięgnięcia po „Niewidzialne granice”. Ta książka zabierze was w niebezpieczną, lecz fascynującą podroż, której kres wyznaczą wasze marzenia.
Czy odważycie się przełamać własne granice? Czy pozwolicie się porwać?


Tytuł" "Niewidzialne granice"
Autor: Kilian Jornet
Tytuł oryginału: "La frontera invisible"
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Wydawnictwo Sine Qua Non
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 235


Za niebezpieczną wyprawę ku szczytom gór dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!