czwartek, 30 czerwca 2016

Katarzyna Boni, "Ganbare! Warsztaty umierania."

Katarzyna Boni, "Ganbare! Warsztaty umierania."



 11 marca 2011 roku oczy całego świata skierowały się ku wschodniemu wybrzeżu Japonii. Trzęsienie ziemi o magnitudzie 9, z epicentrum oddalonym o 130 km od Wyspy Honsiu, wywołało potężne tsunami. W niektórych miejscach fale sięgały 30 metrów. Woda wdzierała się na 10 kilometrów w głąb lądu, powodując nieopisane zniszczenia. W skutek katastrofy w elektrowni atomowej Fukishima doszło do uszkodzenia czterech bloków. Radioaktywne materiały zostały uwolnione do środowiska, a nad Japonią zawisło widmo zagłady.



Katarzyna Boni była naocznym świadkiem skutków tragedii, jaka dotknęła Kraj Kwitnącej Wiśni. Jej reportaże to świadectwa ludzi, którzy stracili bliskich i cały dobytek w odmętach słonej wody. Śmierć jest stale obecna w ich świadomości- czekają na nią, przymierzając rozmaite rodzaje trumien i widując swoich zmarłych, których duchy wracają do zalanych domostw. Domostw, których już nie ma. Pozostały blaszane kontenery, o ścianach cienkich tak, że mimowolnie uczestniczy się w życiu sąsiadów. Nadzieja? Nadzieja zgasła, pozostała żałoba, ból i kredyty, których nie sposób spłacić, bo fale zniszczyły miejsca pracy. Państwo zaś zawiodło, bez pokrycia obiecując bezpieczeństwo przed niszczącymi żywiołami oraz przed atomem, który miał zapewnić tanią energię, a przyniósł skażenie ziemi, wody i powietrza. Pozostało tylko płakać lub udać się na warsztaty narzekania, gdzie można uwolnić swą traumę. Można też szukać zaginionych ciał. W końcu Japończyk musi być pochowany.


Corpse (trup). Piętnaście tysięcy osiemset dziewięćdziesiąt cztery corpses w całym Tohoku. Do tego dwa tysiące pięćset sześćdziesiąt dwie zaginione osoby. Tysiąc sześćset pięćdziesiąt sześć corpses w Rikuzentakacie.
Coffin (trumna). W najlepszym razie sklejona z dykty. A kiedy dykty brakowało, corpse kładło się na kawałku tektury i przykrywało drugim kawałkiem. Home-made coffin.
Crows (kruki). Pojawiły się już w kwietniu. Dużo. Bardzo dużo. Podobno niektórym corpses brakowało fragmentów twarzy.” (K. Boni. „Ganbare! Warsztaty umierania.” )

„Ganbare!” to książka, której centralnym punktem jest tsunami. Jest ono jednak też pretekstem do zgłębienia bogactwa kulturalnego, za jakie podziwiamy Japonię. Mitologia, legendy, smaki i obyczaje związane są z morzem i naturą nierozerwalnym mariażem. Wierzenie żyją w świadomości współczesnych Japończyków, których codzienność przed i po katastrofie zapełnia kolejne karty powieści. Śmierć jest zarówno wyrokiem, jak i ułaskawieniem. Nie odda bliskich, lecz kiedy przyjdzie, pozwoli znów ich spotkać. Akceptacja i oczekiwanie to nauka płynąca z „warsztatów umierania”. A odpowiedzią na widmo ostateczności są krótkie słowa: „Ganbare! Dasz radę!”


Katarzyna Boni z wirtuozerią godną mistrzów posługuje się formą reportażu, zaskakując odmiennością kolejnych scen. Rożni je zarówno konwencja, jak i nastrój. Kontrast pomiędzy opisami sielskich scen codziennych, a dojmującymi opisami miejsc dotkniętych tsunami, potęguje uczucie grozy. Czytelnik, smakujący tradycyjne dania z wodorostów, nie spodziewa się, że już za chwilę zmiecie go fala, nadciągająca wraz z szelestem przewracanych stron.


Choć nie jest to lektura łatwa, „Ganbare! Warsztaty umierania” to obietnica niezapomnianych wzruszeń, ubranych w znakomitą formę literacką. Ta książka jest jak zebrany z pól Fukishimy ryż. Pachnie zachęcająco, lecz czy odważysz się go spróbować?


Tytuł: „Ganbare! Warsztaty umierania.”
Autor: Katarzyna Boni
Wydawnictwo Agora
Rok wydania; 2016
Liczba stron: 300



Za literacką podróż w okolice Fukishimy dziękuję  Wydawnictwu Agora


Jeżeli jesteście ciekawi innych książek poruszających problematykę katastrof atomowych, polecam książkę Swietłamy Aleksijewicz, której recenzję znajdziecie tutaj.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!