wtorek, 17 maja 2016

Nie zadzieraj z paprotką! Amy Stewart, "Zbrodnie roślin"

Amy Stewart, "Zbrodnie roślin"

  

W roku  1691 w amerykańskim miasteczku Salem osiem młodych kobiet oskarżono o czary. Ruszył proces, który bezsprzecznie udowodnił ich kontakty z diabłem. Trzy wieki później naukowcy odkryli związek pomiędzy opętaniem mieszkanek Salem, a wystepującą w okolicy roślinnością. Czy polowanie na czarownice było słuszną sprawą, czy może osiem kobiet zginęło niewinnie?  Chcecie się dowiedzieć? Sięgnijcie po "Zbrodnie roślin". 


   "Chwast, który zabił matkę Abrahama Lincolna i inne botaniczne okropieństwa"- tak brzmiący podtytuł wiele mówi o książce. Amy Stewart zabiera nas w świat roślin czyhających na nasze zdrowie lub życie. Poznajemy ich charakterystykę, miejsca występowania, a także oparte na faktach historie, których bohaterowie ucierpieli wskutek nieostrożnego postępowania z "morderczymi chwastami". Autorka z nieskrywaną pasją ukazuje ciemną stronę królestwa roślin, sugerując rozwagę w kontaktach z nieznanymi gatunkami. Opowieści snute przez Stewart przykuwają uwagę czytelnika, dają do myślenia, aczkolwiek momentami powodują, że włos jeży się na głowie. Książka uświadamia nam bowiem, jak wiele niebezpieczeństw kryje się dookoła. Celem pisarki nie jest jednak wystraszenie odbiorcy, a raczej ukazanie niesamowitego bogactwa królestwa roślin i złożoności stosowanych przez nie mechanizmów obronnych. 

"Pewnego dnia 1845 roku szkocki krawiec Dunkan Gow zjadł kanapkę przyrządzoną z dziko rosnących warzyw, zebranych specjalnie dla niego przez jego własne dzieci. Po kilku godzinach krawiec już nie żył. Dzieci popełniły bowiem fatalny błąd, biorąc koronkowe liście szczwołu za liście pietruszki. To była ostatnia (i jak można się domyśleć- jedyna) lekcja botaniki, jaką pociechy otrzymały od ojca, ale z pewnością nigdy jej nie zapomniały." (A. Stewart, "Zbrodnie roślin")

  "Zbrodnie roślin" są jedną z najładniej wydanych książek na mojej półce. Bogato zdobione, twarde okładki przyciągają wzrok i zachęcają do lektury. Ilustracje, przypominające zbiory dziewiętnastowiecznych badaczy, pobudzają wyobraźnię  czytelnika, zaś kolorystyka- głównie efekt sepii- dodaje książce specyficznego uroku. Czytając tę książkę, odnosi się wrażenie, jakby trzymało się w dłoni zapiski  naukowców sprzed kilkuset lat.


Amy Stewart, "Zbrodnie roślin"


  Mimo że książka zawiera mnóstwo naukowych informacji, towarzyszą im prawdziwe historie, które w połączeniu z żywym językiem lektury, tworzą ciekawą i przyjemną w odbiorze całość. Książka z pewnością będzie nie lada gratką dla wielbicieli ciekawostek, ludzi żądnych wiedzy,  a także pasjonatów ogrodnictwa. "Zbrodnie roślin" czyta się trochę jak kronikę kryminalną, więc absolutnie nie można się tą książką znudzić. Smaczku lekturze dodaje fakt, że niektóre z opisywanych w niej roślin każdy czytelnik z pewnością znajdzie na własnym podwórku. Wiem to, bo sprawdzałam. Wiem również, że gdyby trzydzieści lat temu moi rodzice trafili na taką książkę, ominęłaby mnie przykra przygoda z nieznanymi jagodami w warszawskim ZOO, na którą lepiej spuścić zasłonę milczenia... Gorąco zachęcam zatem do sięgnięcia po "Zbrodnie roślin"! Warto wiedzieć, czy paprotka nie dybie na nasze życie!


Tytuł: "Zbrodnie roślin"
 Autor: Amy Stewart
Tytuł oryginału: "Wicked Plants"
Tłumaczenie: Dariusz Wójtowicz
Wydawnictwo WAB
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 236

   Każdy z nas wie, jak parzy pokrzywa. Ja wielokrotnie się o tym przekonywałam. A może  wy macie jakieś ciekawe doświadczenia związane z roślinami?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!